2007.07 Ukraina
07-15.07.2007
Trasa: Lwów - Drohobycz - Truskawiec - Sambor - Żółkiew

Opis sprzed wyjazdu

W tym roku zafascynowała nas Ukraina. Po przeczytaniu mnóstwa relacji z podróży po tym kraju, przewertowaniu przewodników, rozmowach z rowerzystami, którzy już tam byli, nie mieliśmy wątpliwości, że to dobry, acz ambitny wybór. Postaramy się, żeby wyprawa utkwiła nam wszystkim na długo w pamięci, pozostawiając po sobie absolutnie rewelacyjne wspomnienia.

Ukraina jest krajem, który oczarowuje na równi urodą krajobrazu, jak i prostotą, serdecznością jego współczesnych mieszkańców. Jednocześnie w naszych wyobrażeniach to kraina dzika, znajdująca się jakby zupełnie w innym wymiarze czasowym. Zapragnęliśmy poznać i zgłębić ten kraj, jego kulturę, ciekawe zabytki potwierdzające zróżnicowanie etniczne tego rejonu, które jest jedną z najistotniejszych jego cech. Ta mieszanka kultur, języków i wyznań do dziś ożywia tę ziemię i fascynuje. Czytanie różnojęzycznych inskrypcji, odkrywanie zapomnianych miejsc, kościołów zamienionych na cerkwie, synagog obróconych w magazyny, ruin zamków i pałaców pośród malowniczych pól ukraińskich to niezapomniane przeżycia jakże odmienne od zwyczajnych wczasów w nadmorskich kurortach Europy Zachodniej.

Wytyczyliśmy ją tak, by odkryć absolutnie całe piękno zachodniej Ukrainy. Oprócz podziwiania przyrody, zapragnęliśmy oczywiście zwiedzić po drodze Lwów, magiczne i niezwykłe miasto pod każdym względem. Na jego niezwykłość złożyła się cała wielowiekowa historia, położenie i mieszkańcy. Lwów jest usytuowany, podobnie jak Rzym, na siedmiu wzgórzach. Dodaje to miastu urody, lecz przed wiekami to nie uroda, a niedostępność tych pagórków i ich naturalna zdolność do obrony sprowadziły tu ludzi. Lwów położony jest na tzw. wielkim europejskim dziale wód. Z jednej strony miasta wody spływają do Dniestru, a potem do Morza Czarnego, z drugiej strony do Bugu, a następnie do Bałtyku. Do tego wyobraźmy sobie jeszcze niezliczoną ilość niesamowicie ciekawych miejsc, zabytków...

Na naszej trasie przejeżdżać będziemy również przez Drohobycz, leżący na pogórzu Karpackim, którego historia sięga średniowiecza. Za czasów Rusi Halickiej istniały tu kopalnie soli, którą sprzedawano po całych ziemiach ruskich, na Litwę a także i na ziemie polskie. Niedaleko Drohobycza leży Truskawiec, jeden ze starszych i unikalnych kurortów na Ukrainie i w Europie. Trasa będzie przebiegała także przez Sambor. To niewielkie miasteczko nie posiada imponujących zabytków, jest jednak w tym mieście "coś", dla którego warto tu przyjechać. Chodzi tu o atmosferę starego miasteczka. Nie ma tu drogich samochodów, ani wystawnych sklepów, a czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu. Z miejsc, jakie jeszcze na pewno odwiedzimy, trzeba wymienić Żółkiew, rozległe miasto, nastrzępione wieżami i kopułami świątyń, niemal nieskażone nowoczesnymi dodatkami.

Trasa została zaplanowana tak, abyśmy dziennie pokonywali dystanse średnio ok. 60-70 km, oraz właściwie dobrana do terenu, przez jaki będziemy przejeżdżać. W ambitniejszym, nieco górzystym terenie wytyczyliśmy krótsze odcinki, na obszarach uznanych za łatwe - ciut dłuższe. Na zwiedzanie Lwowa przeznaczyliśmy dodatkowy dzień.