2010.08 Łotwa - Estonia

Kiedy: 30.07.-15.08 2010

Galeria zdjęć

Gdzie: Łotwa i Estonia
Start: Kuldiga
Koniec: Tallin
Kto: grupa 50 rowerzystów, w tym 6 organizatorów i pan Kierowca
Cała trasa: ok. 870km

dzień 1: Kuldiga-Kandava: 69km
dzień 2: Kandava-Jurmala: 72km
dzień 3: Jurmala-Riga: 22km
dzień 4: Riga-Sigulda: 72km
dzień 5: Sigulda-Cesis: 60km
dzień 6: Cesis-Zvartava: 85km
dzień 7: Zvartava-Puhajarve: 68km
dzień 8: Puhajarve-Tartu: 60km
dzień 9: Tartu- Saaritsa: 65km
dzień 10: Saaritsa-Kulina: 69km
dzień 11: Kulina-Altja: 80km
dzień 12: Altja-Kahala: 70km
dzień 13: Kahala-Tallin: 48km
dzień 14: promem z Tallina do Helsinek: 0km na rowerze :)


Co robiliśmy: oczywiście jeździliśmy na rowerze, ale i ?graliśmy w siatkówkę plażową, smażyliśmy kiełbaski na ognisku, pływaliśmy w taaakim wielkim jeziorze Pejpus i wygrzewaliśmy się na piaszczystej, nadbałtyckiej plaży. Jednym słowem: niezłe lenistwo ;). Ale, ale, nasza wyprawa miała też, jak zawsze, walory poznawcze: zwiedziliśmy bowiem aż trzy europejskie stolice: Rygę, Tallin i Helsinki. Do tego ostatniego miasta wybraliśmy się już nie rowerami, a promem z Tallina przez Bałtyk. Natomiast w drodze na wyprawę mieliśmy, ze względów organizacyjnych, całodniowy postój w Kownie na Litwie, gdzie jedni szukali śladów Mickiewicza, inni zajadali się tradycyjnymi cepelinami a jeszcze inni leniuchowali nad rzeką.

Nasza trasa wiodła poza tym głównie przez małe miejscowości i wsie, w których można było spotkać ich nielicznych mieszkańców. Zarówno na Łotwie, ja i w Estonii liczba ludności jest bardzo niewielka. Cała Łotwa ma około 2,2 miliona mieszkańców ? to mniej więcej tyle, co Warszawa i jej obrzeża! A w Estonii żyje zaledwie 1,3 miliona osób. Choć kraje niewielkie, mogą poszczycić się pięknymi stolicami.

Mnóstwo fajnej zabawy dostarczył nam spływ rzeką Gauja w okolicach Siguldy (Łotwa). Większość Uczestników, mimo niezachęcającej pogody, zdecydowała się na "walkę" z wodnym żywiołem. A walka była zacięta - ów żywioł atakował z dołu - w postaci rzeki, z góry - w postaci deszczu....a niektórych tak przechytrzył, że musieli się później od nowa wdrapywać na łódkę.

Przyrodniczo chyba większości z nas bardziej podobała się Estonia, w której znacznie cześciej jechaliśmy przez las a nie tylko pola i łąki. Prawie każdego dnia udało nam się znaleźć chwilę wytchnienia i orzeźwienia nad wodą: albo nad Bałtykiem, albo nad jednym z licznych na Łotwie i Estonii jezior. Przepiękne i zdecydowanie godne polecenia jest estońskie wybrzeże Morza Bałtyckiego. Na wschód od Tallina, nad brzegami Zatoki Fińskiej rozciąga się Park Narodowy Lahemaa z wielkim głazami narzutowymi, soczyście zieloną przyrodą i licznymi, niewielkimi wodospadami.  Wyznaczono w nim ścieżki tematyczne, które prowadzą w głąb prawdziwej dziewiczej puszczy. Niektórym uczestnikom udało się nawet spotkać niedźwiedzia?choć chyba w chwili, gdy go dostrzegli przestali myśleć o walorach przyrodniczych otoczenia a bardziej o szybkim i skutecznym wycofaniu się z pola widzenia tego niemałego misia :)

Naszą wyprawę zamykała jednodniowa wycieczka do stolicy Finlandii - Helsinek. Tym razem w podróż udaliśmy się jednak nie rowerem, a promem przez Zatokę Fińską. Cały dzień spędziliśmy w Helsinkach, mieście któremu charakter nadają monumentalne budynki, secesyjne zdobienia i ogromny port pełen statków gigantów.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć!

fot: Uczestnicy wyprawy